- Dziesięć - stwierdził - Chyba
„— Dziesięć — stwierdził. — Chyba... chyba idą w naszą stronę, ale jak mrok spadnie, stracimy je z oczu. — I oddając lunetę Ablowi dodał z uznaniem — Dobry wynalazek taka rzecz.
— Bardzo dobry. Chodźmy trochę w prawo, one tam idą.
Ruszyli wzdłuż linii krzewów, co kilka kroków przystając, aby zerknąć w szkła lunety.
— Tu się zatrzymamy — zdecydował Abel. — Siadaj jak najwygodniej i uzbrój się w cierpliwość.
Tkwili w miejscu chyba ze dwie godziny i Gordon rozmyślał, dlaczego przyjemność oddania strzału musi być okupiona tak straszliwie nudnym wyczekiwaniem celu. U siebie, w Illinois, polowano na... wiewiórki i ptactwo. Większa zwierzyna należała do rzadkości, a do kojotów (gdzież ich nie ma) po prostu nie warto strzelać. Tak więc Karol nie posiadał prawie żadnego doświadczenia. Co prawda w strzelaniu do rzutków zdarzyło mu się aż trzykrotnie podbić ku niebu blaszaną puszkę i kow
Na terenie stanu Illinois lezy Chicago.
boje okrzyknęli go zwycięzcą. Ale kowboje z okolic Chicago — to wcale nie najwyższa klasa celności oka i pewnej ręki.
Rozpoczęła się przedwieczorna szarówka. Na horyzoncie gasły różowe blaski zorzy. Wiatr nagle ustał. Zapadła cisza. Karolowi wydało się, że słyszy przytłumiony tupot racic. Zwierzęta zbliżały się powoli. Teraz już gołym okiem można było rozróżnić poszczególne sztuki.“(6)
<<<< - No to chodźmy L-Idąc przez
| 13 lipca w Upcy Paryż >>>>