- Powinienby pan raczej wychodzić

Listonosz Pat |Smerfy |katalog

„— Powinienby pan raczej wychodzić we dnie, — rzekł doktór do p. Fleminga.
— Tak.
— W dzień, na słońce.
— O tak, lecz poco to wszystko i czemu ja tak dygocę —zapytał pan Fleming blady z chłodu porannego i zwątpienia. — Spojrzyj pan, jak mi paznokcie zesiniały!
— Paznokcie Phy! Powinienby pan pójść na pstrągi tam, w górę wody.
— Nic można łowić pstrągów w słońcu.
— O, owszem, na muchę. Są inni ludzie, którzy łowią na muchę, Daniel na hali, naprzykład. Już my wynajdziemy jakieś dobre miejsce. Pójdę z panem.
— Widzi pan, doktorze, tej nocy znów coś zauważyłem w klatce piersiowej lewa strona się obniżyła.
— Haha, — śmiał się doktór. —Żaden człowiek nie ma obu stron równej wysokości, żaden. Nie, nic sobie pan z tego nie rób. Nie pluje pan krwią
Głęboko upadły na duchu, ciągnął pan Fleming dalej — Pocę się też nocami.
— Lecz nie pluje pan krwią
— Ale kaszlę. Kasłałem dziś w nocy, kiedy byłem na powietrzu.
— A właśnie! — wykrzyknął doktór. — Czy to panna dEspard nakłania pana do takiej przedsiębiorczości
— Nie, nie, ja sam tego pragnę, sam szukam jej towarzystwa.
— Ależ owszem, szukaj go pan podczas dnia, ile serce zapragnie.
— Skoro już pan wspomina pannę dEspard, — rzekł p. Fleming, — to wdzięczny jej jestem, że chce przebywać ze mną. Taka z niej wesoła i żywa dziewczyna, znajduję w niej ostoję, otuchę. Roz“(8)

<<<< 13 lipca w Upcy Paryż | - Dlaczego- Okoliczności mości >>>>

Bet365 |hotele spa w górach |Tomek i Przyjaciele