Historia nocnego porwania
„Historia nocnego porwania Dołęgi Mostowicza, wciągnięcia go do auta, kopania i zbicia i wreszcie wywiezienia za rogatkę i porzucenia na drodze — jest zbyt znana, by ją powtarzać. Jednakże nie wszyscy wiedzą, że przedziwnym, zrządzeniem losu Mostowicz zetknął się później i wcale jakoby zaprzyjaźnił się z jednym z aktywnych uczestników tej afery. Może los miał w tym wypadku na sobie białą kurtkę barmana w tymże nocnym dansingu „Adria", a przedziwne zrządzenie polegało na wspólnie wypitym winie przy ladzie barowej Dość, że bijący i zbity byli już z sobą po imieniu. Takie to rzeczy zdarzały się niekiedy w latach trzydziestych.
Atoli Wachicki nie miał na to wszystko czasu. Wejście do Teatru Polskiego było wówczas takie samo, jakim jest obecnie szereg szklanych drzwi, złączony w przezroczystą całość. Po bokach mignęły żółte afisze i powiększona fotografia. Wszedł do sieni i ujrzał już zamknięte okienka kas. Koło drzwi wystawał znudzony bileter. Obok na sztalugach wznosił się jakiś plakat. Mignęło słowo „Dziś!!!" i znowu fotografia. Co jednak było dziś w teatrze, na to nie zwrócił uwagi. W sieni było pusto, przedstawienie dobiegało końca. Podszedł do biletera.
— Jestem ze szpitala... Stał się nieszczęśliwy wypadek — zaczął. — Szukam kogoś na widowni... Proszę mnie wpuścić...“(3)
<<<< Lewa oficyna parter
| nła hormonalne brak >>>>